Jak to było z nami…

Kilka lat temu musiałam podjąć chyba najtrudniejszą decyzję w moim życiu. Sama nie wiedziałam , czy to o czym marzyłam i planowałam uda się zrealizować? Jak będzie wyglądało moje życie? Czy jestem w stanie udźwignąć tyle zmian w jednym czasie? Jedyne co wiedziałam wtedy to to , że jeśli teraz się nie odważę – najprawdopodobniej popełnię największy błąd mojego życia.

Pamiętam jak go poznałam. Pierwszy raz zobaczyłam go na ognisku. Zabrała mnie tam moja przyjaciółka Ilonka. Zdecydowanie miał coś w sobie co bardzo przyciągało moją uwagę. Mieliśmy po 16 lat i mało wiedzieliśmy o życiu. Tym bardziej związek na odległość nie wchodził w grę. Szkoła, brak środków i możliwość by pokonywać odległość, która nas dzieliła sprawiały, że nie mogliśmy być razem. Dopiero po 4 latach, jako dorośli ludzie postanowiliśmy spróbować. Chyba oboje nie potrafiliśmy bez siebie żyć 🙂 Następne cztery lata były trudne. Ciągle w drodze i życie od weekendu do weekendu. Czasem nie było możliwości widzieć się co tydzień..

Związki na odległość nie należą do najłatwiejszych. Nie zawsze udaje się być razem w momentach w których byśmy oczekiwali obecności tej drugiej, ukochanej osoby. Bariera odległości i czasu nie zawsze jest do pokonania.

Po czterech latach krótkich chwil szczęścia, gdy się widzieliśmy i długich tygodni rozłąki, nastąpił czas w którym oboje mieliśmy po prostu dość. Dość nieobecności , dość ogromnej tęsknoty, dość presji czasu, który zbyt szybko mijał, gdy się widzieliśmy i zatrzymywał się w miejscu tuż po odjeździe któregoś z nas.

To był trudny czas… Musieliśmy podjąć decyzję co dalej z nami. Które z nas jest w stanie zrezygnować ze swojego dotychczasowego życia. To nie była najłatwiejsza decyzja, ale…

…Los po części postanowił za nas.

Oboje znaleźliśmy pracę w miejscu zamieszkania mojej drugiej połówki. Musiałam szybko podjąć decyzję. Postanowiłam zaryzykować…

…Postawiłam na miłość…❤️

Zostawiłam rodzinę z którą jestem mocno zżyta. Pracę, którą bardzo lubiłam i przyjaciół za którymi tęsknię do dziś – mimo że od czasu do czasu się widujemy…

…i wyjechałam.

Zawsze trzymam się zasady, że gdy na czymś nam zależy nie można się poddawać. Należy zawsze walczyć do końca. I my walczyliśmy. Bo o prawdziwą miłość zawsze warto walczyć. Z perspektywy czasu, patrząc na to wszystko myślę, że dzięki tym wszystkim przeciwnościom nasze uczucie stało się silniejsze. Staramy się siebie doceniać nawzajem i wspierać w realizacji marzeń.

Teraz cieszymy się cudowną rodziną, którą stworzyliśmy razem z naszym synkiem 🙂

I choć tęsknota za rodziną i przyjaciółmi daje o sobie znać, wiem że to tylko umocniło nasze więzi.

Pierwsze lata mieszkania w nowym miejscu nie były łatwe. Życie kręciło się między pracą, a domem ze zdecydowaną przewagą pracy. Rzeczywistość szybko zweryfikowała nasze wyobrażenia o wspólnym życiu. Poznawaliśmy się na nowo. Były lepsze i gorsze chwile. Poznawaliśmy swoje wady i zalety. Ile razy miałam dość.. Chciałam się spakować i wrócić 🙂

Ale były też momenty, że po prostu brakowało mi znajomych, miejsc które znałam. Przytłaczało mnie wszystko dookoła. I na dodatek jak zaczynaliśmy wspólne życie okazało się , że zaczynamy się mijać. Nasze dniówki w pracy się nie pokrywają, inne obowiązki zabierają sporo czasu. I wcale nie jest tak jak sobie to wymarzyliśmy. Znacie to? Mimo tej ciągłej rutyny i pędu dnia szukaliśmy zawsze czasu dla siebie. To bardzo ważne by zawsze znaleźć dla siebie nawzajem czas.

Teraz gdy jesteśmy rodzicami jest go jeszcze mniej 🙂 Ale raz na jakiś czas prosimy babcię albo jak ostatnio ciocię o pomoc, a my uciekamy na randkę ☺️ Mały wypad do kina, pizza 🙂 nieważne co. Ważne, że jesteśmy razem 🙂

I choć nie było łatwo podjąć decyzję o wyjeździe – cieszę się, że zaufałam losowi. Dzięki temu mogę cieszyć się swoją rodziną 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.