Peeling Tołpa 3 enzymy. Hit czy kit?

Cześć ?

Chciałabym dziś podzielić się z Wami swoją opinią na temat kosmetyku, który dość mocno jest chwalony w mediach społecznościowych. Postanowiłam sama sprawdzić na własnej skórze (i to dosłownie ?) czy faktycznie jest tak jak go wszędzie opisują.

To zaczynajmy 🙂

Jeśli masz skórę pełną niedoskonałości, tłustą i na dodatek wrażliwą, ten produkt jak najbardziej jest dla Ciebie. Ale…. UWAGA! Nie jest to zwykły peeling. I to właśnie jest w nim najlepsze! Nie mamy w nim tych drobnych i ostrych drobinek, które mocno trą o skórę i w ten sposób złuszczają martwy naskórek. Kosmetyk ten zawiera trzy enzymy :

  1. Papainę
  2. Bromelainę
  3. Keratynazę

To dzięki nim nie musimy masować i uporczywie wcierać kosmetyku w naszą skórę. Wystarczy nałożyć na skórę, odczekać chwilę i spłukać. Proste prawda? 🙂

Kosmetyk jest zapakowany w aluminiową tubę. Brawo! Po pierwsze dbamy o środowisko oraz mamy pewność, że takie opakowanie nie pozwoli dostać się niepożądanym bakteriom do środka. Uwaga! Kosmetyk powinniśmy zużyć w ciągu trzech miesięcy od otwarcia. Ale spokojnie jest to dość wydajny produkt. Przy stosowaniu dwa razy w tygodniu starcza na ponad dwa miesiące 🙂

Cena tego produktu to około 36 zł. Ale spokojnie, bywa często na promocji i wtedy można go kupić już poniżej 20 zł. Dostępny jest w popularnych drogeriach typu Hebe czy Rossmann.

Skład tego peelingu musicie przyznać, że jest krótki i konkretny.

Długo szukałam dobrego kosmetyku, który byłby dla mojej wrażliwej skóry odpowiedni, ale również spełniałby moje oczekiwania. Do tej pory stosowałam fantastyczny peeling marki Theo Marvee, który gdyby nie wysoka cena (ok 100 zł ) byłby kosmetykiem idealnym.

Jednak muszę przyznać produkt marki Tołpa daje dość zbliżone efekty 🙂

Konsystencja tego produktu jest lekko żelowa,ale nie wysusza skóry 🙂 Po zastosowaniu tego produktu zauważyłam znacznie mniejsze świecenie się skóry w strefie T, ale jednocześnie nie była ona napięta i sucha. Peeling delikatnie złuszczył martwy naskórek ( nareszcie koniec z suchymi skórkami, które wyglądały paskudnie! ). Zauważyłam również, że po zastosowaniu go kilka razy zmniejszyły mi się w znacznym stopniu pory oraz zaskórniki. Nie był to efekt widoczny po pierwszym użyciu jak opisuje to producent, jednak muszę przyznać że jestem bardzo z niego zadowolona.

Peeling stosuję  dwa razy w tygodniu, wieczorem. Kładę go na oczyszczoną skórę twarzy, cienką warstwą i pozostawiam na 10-15 minut. Później spłukuję letnią wodą i nakładam krem.

 

Ważna informacja 🙂

Ze względu na enzymy zawarte w peelingu może on powodować pieczenie, jeśli ktoś ma wrażliwszą skórę! Ja niestety tego doświadczyłam i muszę przyznać że przy pierwszych użyciach ( z czasem pieczenie ustępuje ) skóra piekła okropnie i była bardzo czerwona. Bałam się nawet o uczulenie i nieprzyjemne konsekwencje. Na szczęście rano skóra była piękna i promienna, a wszelkie niedoskonałości (nawet wstrętne pryszcze) znikły. Dużym plusem dla mnie osobiście jest to że moje paskudne zaczerwienienia na policzkach zaczęły zanikać po stosowaniu tego peelingu. Walczę z problemem naczynek na skórze twarzy, więc te nieładne czerwone policzki wreszcie zaczęły jaśnieć 🙂 Tak więc dla mnie to produkt idealny! Polecam Wam go, jeśli zmagacie się z podobnymi problemami cery. Dajcie znać czy Wy macie jakiś swój ulubiony peeling, a może używałyście tego z Tołpy? Dla mnie zdecydowanie to HIT!

 

Peeling – Tołpa Dermo Face, Sebio. 3 Enzymy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.